Parę słów przed zakończenie sezonu.

Witajcie. Po krótkiej nieobecności w świecie wirtualnym, pojawiam się na chwilę. Wszak sezon jeszcze nie dobiegł końca. Sezon przełomowy. Wszak 2012. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie wyjątkowo przełomowy. Wydarzyło się wiele rzeczy w moim permakulturowym ogródku. 3 szczególnie istotne rzeczy, o których nie omieszkam się Wam napisać i zdać szczegółowe relacje. Nauczyłem się wieeeele. Cóż, rok przełomowy bez dwóch zdań.

W międzyczasie odrobinkę podszkoliłem się w WordPressowych zawiłościach konfiguracyjnych i postanowiłem odrobinkę pomodyfikować stronkę. Dostrzegłem faktyczne zaniedbanie, niczym w ogrodzie bez wizyty ogrodnika od 6 miesięcy. Całe szczęście – sezon zimowy to dla wirtualnego ogrodu moment, w ktorym zaczyna wzrastać i kwitnąć. Dosadzę kilka sadzonek w postaci relacji z wydarzeń jakie miały miejsce w tym sezonie, oraz usprawnię sieć dystrybucji składników odżywczych w postaci praktycznych porad i rozwiązań permakulturowych. Zobaczymy co nam z tego wyrośnie.

No. Pora wracać do ogrodu. Domknąć wszystko jak należy przed końcem sezonu. Na ten przykład jeśli chodzi o jeden z ogrodów, dziś właśnie z dzieciakami budowaliśmy domek dla jeży. Było bardzo sympatycznie. Mówie:
ja – „chodźcie zbudujemy domek dla jeża!!!” jeden z chłopaków – „ta! pokaż mi jeża! nigdy nie widziałem jeża… jak wygląda jeż?”
I zaczęła się rozmowa. Inni mówią. A u nas też jest jeż – pod balkonem. I dajemy mu jabłka! Tylko czy jeż, je jabłka? Zastanawiamy się, choć ja chytrze uśmiecham się pod nosem… Wieczorem sprawdziłem już  w necie. Na razie budujemy domek dla jeży. Pomaga mi nowy wychowanek  ośrodka Adrian. I wciąż dopytuje, co je jeż?

Na tego typu pytania odpowiedzi znajdziemy w następnych artykułach. Będą również opowieści jak zakładaliśmy komunalny ogród z wychowawcami, pracownikam oraz przede wszystkim, wychowankami pewnego Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Łodzi. Będzie relacja z miejskiego ogródka warzywnego przy Centrum Sztuki Współczesnej, czyli jak współpracowaliśmy przy projekcie We`re Like The Gardens. Jest też trzeci projekt owiany w tym momencie nutką tajemnicy. Chodzi o pewne miejsce, gdzie od jakiegoś czasu mam zaszczyt pracować z tzw. trudną młodzieżą. Fenomenalne doświadczenie. Na zakończenie – tak szybko bo trzeba wracać do ogródka obsypywać liśćmi jeżyny, które sadziliśmy razem w kwietniu – chciałem przedstawić Wam Dominika. Mój jeden z najbardziej zainteresowanych ogrodnictwem pomocników. Właśnie zajada sałatę. Nasz pierwszy wspólny plon. Najlepsza. Prosto z ogródka. Bliżej też do ogródka niż do sklepu. Kiepsko? A terenu wokół szkoły zagospodarowaliśmy dopiero około 1200 m/kw. Zatem jeśli chcielibyście zobaczyć więcej takich uśmięchniętych twarzy jak ta (pojedźmy odrobinkę w amerykańskim emocjonalnym stylu:) – lub na poważnie, jak to mawiają w Stowarzyszeniu AD-REM, wesprzeć tych których nikt nie wspiera, dajcie znak. Przydałby sie jaki sponsor 🙂 No i w ogóle wszelkie propozycje współpracy mile widziane. Wracam już do roboty. Do zobaczenie na zime 🙂 Aj – jeszcze obiecane uśmiechnięte dziecko …

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s